Pracownia myśli i ciała.
www.pmic.pl
Pracownia myśli i ciała. www.pmic.pl

Oddychaj, wracaj do wolności.

Wolność oddechu.

 

Oddech kojarzy mi się z wolnością – wolnością myśli, słowa i działania. Niemowlę oddycha swobodnie, nie pyta się o zgodę i nie ogranicza swojego oddechu. Oddycha pełną piersią. W taki sam sposób śmieje się, krzyczy i płacze.Niemowlę, ograniczone na swój sposób przez nieposłuszne jeszcze ciało, korzysta w pełni z obszarów, które mu podlegają. Czy niemowlę myśli? Jeżeli tak, to o czym?

Podobno bywa, że myślimy jedno, mówimy drugie, a robimy trzecie.

 

Myśli to nasz wewnętrzny świat utkany z tego co nieuchwytne.

Myśli są tylko nasze. Plączą się, tworząc zawiłe historie, raz smutne, raz wesołe. Bywają rozwiązaniem naszego problemu, a czasem tylko zaplątaną nicią, która nic nie wnosi oprócz tych samych pytań, zmartwień i wałkowania na nowo wciąż nierozwiązanych spraw i wątpliwości.

Myśli mogą być swobodne, ale nie zawsze. Mogą nas wspierać lub wręcz przeciwnie – utrudniać podejmowanie decyzji, być ciężarem. To zależy od nas.

Jak je poprowadzimy?  Tak jak umiemy, czyli zazwyczaj nieświadomie puszczamy wodze fantazji w naszych własnych ograniczeniach i dotykamy tych samych granic. Nasze myśli albo nam pomagają, albo nic nie zmieniają.

Myśleć świadomie, kierować myślami to już praca, wysiłek, który możemy wykonać, żeby pomóc sobie samym.

 

Słowa łączą nasz wewnętrzny świat z tym zewnętrznym.

Słowa powinny służyć do wyrażania nas samych. Dlaczego bywa, że służą nam do ukrycia nas samych?

Im mniej nas w naszych słowach i działaniach, tych mniej nas w nas samych. Jakbyśmy powoli ulatywali z naszych ciał. Chowamy się w ich części, ograniczając zarazem nasz oddech. Nabieramy powietrze coraz płycej, bo tam głębiej to już jakby nie my. Łapiemy oddech coraz krócej, szybko wykorzystując chwilę. Wydychamy powietrze coraz szybciej, bo czy wypada trzymać tak długo powietrze w ciele, w którym nas już prawie nie ma?

 

Tchnienie życia-oddychaj.

Oddech to po łacinie „spiritum”. Słowo to wywodzi się od słowa duch, dusza.

W Indiach wierzy się, że wraz z oddechem pobieramy pranę, czyli energię życiową.

Połóż się wygodnie. Weź głęboki wdech. Nasyć się powietrzem. Potem powoli, swobodnie wypuszczaj je. Masz do tego prawo, masz prawo do wolności. Masz prawo do życia.

Oddychając, poczuj jak reaguje Twoje ciało. Rozluźnione ciało jest oznaką wewnętrznej jedności i zgody. Napięte mówi, że myśli, słowa i działania zbyt często nie współgrają. Więc oddychaj, wypełniaj się powietrzem. Wracaj do siebie. Powoli zaczniesz odczuwać bunt, może smutek, niezgodę na niebycie sobą. Małymi kroczkami, czasem niezauważenie, zaczniesz nabierać sił do mówienia tego co myślisz i robienia tego co mówisz. Zaczniesz świadomie łaknąć zmiany i poszukiwać sposobów na powrócenie do siebie. Odważysz się dotrzeć do swoich myśli, być może poddasz je w wątpliwość i odnajdziesz te właściwe, by wkrótce połączyć je ze słowami i czynami.

 

Oddychaj, wracaj do wolności.

 

Stres – SUKCES!

 

Kiedy mogę zacząć się cieszyć z pierwszych sukcesów i uznać, że zaczynam opanowywać stres?

Tak naprawdę na samym początku, czyli przy pierwszej zauważonej zmianie.

A radość i satysfakcja z osiągniętego kroku, jest niezbędna, żeby pójść dalej. I nie mam tu na myśli nieuzasadnionej radości, ale radości ze świadomej zmiany nawyku w ciele.

Stres

jest trudnym uczuciem, dlatego gdy zapadliśmy się w jego „sidła”, to ciężko jest nam od razu ruszyć. I tu z pomocą przychodzi nam radość:)

Jak dokładnie to działa?

Kiedy zrobię mój pierwszy krok w poznawaniu stresu, np. zauważę go, to celem będzie pokazanie ciału, pozytywnych odczuć związanych z nowym doświadczeniem.

Będziemy chcieli pokazać ciału, że cieszy nas, że już zauważamy stres. Niestety większość z nas idzie w odwrotnym kierunku i zamiast cieszyć się z dokonanego kroku, to pogrąża się w myślach: „O nie! Znów to zrobiłam, nie radzę sobie” itd. Czyli de facto praca ze stresem powoduje nowy stres. Dodatkowo często pogrążamy się w roli ofiary, która nie ma wpływu na swoje życie.

Tego należy uniknąć, w przeciwnym razie nie ruszymy z miejsca.

Sukcesy w pracy ze stresem mogą być subtelne.

I to jest moment, w którym nie należy się poddawać.

Poziomu stresu i szybszych reakcji na niego nie da się jednoznacznie zmierzyć i ocenić. Najlepszą miarą będzie Twoje lepsze samopoczucie. Będziesz bardziej wypoczęta / wypoczęty, będziesz lepiej spać, uśmiech i zadowolenie zacznie towarzyszyć Ci częściej.

Na końcu tej wyprawy przekonasz się, że stres nie jest Twoim wrogiem. Będzie Twoją naturalną reakcją, której nie należy zwalczać tylko obserwować jako ważny sygnał.

Inną popularną przeszkodą są wszystkie myśli i słowa opierające się na negowaniu możliwości pokonania stresu. Często mówimy, że na mnie to nie działa lub, że teraz jestem w takiej sytuacji, że to nie dla mnie – jest aż tak źle.

W tym miejscu należy rozgraniczyć różne sytuacje.

Są momenty w życiu, gdy stres jest olbyrzmi i wtedy potrzebna jest pomoc specjalisty (coacha, psychoterapeuty), który pomoże w powrocie do stabilizacji. W tych momentach oprócz pracy na poziomie umysłu bardzo ważne jest dołączenie uwalniania emocji z ciała. Mogą to być wszelkie formy pracy z ciałem: sport, masaż, terapia czaszkowo – krzyżowa, ćwiczenia oddechowe, taniec.

Dlaczego jest to takie istotne? Stres to też hormony, im więcej ich w naszym ciele, tym trudniej wrócić nam do równowagi emocjonalnej. Wszelki ruch pozwoli oczyścić organizm, choć z ich części.

Dodatkowo każdy ruch odciąga nas od myślenia. Dlatego działaj, wybierz co dla Ciebie najprostsze i najprzyjemniejsze – spacer, praca w ogródku, zrobienie porządku w szafie – wszystko, co

zmobilizuje Cię do działania.

Jednak zdarzają się takie momenty, gdy stres nie jest tak „znaczący”, jednak z jakiegoś powodu utknęliśmy i zwyczajnie nie mamy siły ruszyć. Potrzebujemy wtedy małego impulsu, który wyciągnie nas na powierzchnię i pozwoli działać. Tym impulsem może być rozmowa z osobą, która szczerze nas wesprze lub również kilka sesji z coachem lub terapeutą, którzy pomogą odnaleźć obszar, który nas powstrzymuje przed działaniem i będą wsparciem w dokonujących się zmianach i wytrwaniu w nich.

Dlatego nie ociągaj się za długo:) Weź życie w swoje ręce i powoli lecz skutecznie zabierz stresowi kontrolę nad nim!

Największym sukcesem w tej drodze będzie zaakceptowanie stresu i towarzyszących mu emocji. Pamiętaj akceptacja to nie zgoda na tkwienie w miejscu. Akceptacja to zgoda, że w tym momencie tak się zachowuje, ale wiem, że mogę to zmienić. Potrzebuję akceptacji, żeby dobrze się przyjrzeć temu co robię. Dobre efekty przyniesie również trenowanie odpuszczania sobie. Bo nie wszystko musisz wykonać na 100%. 

Tym artykułem kończymy cykl poświęcony stresowi (choć na pewno ukażą się jeszcze inne artykuły w tej tematyce:)).

W ramach podsumowania ćwiczenie do zrobienia, tylko jeżeli kontynuowało się całą serię.

Ćwiczenie znajdziesz TU.

Sonia Mędrala
Coaching myśli i ciała

Stres efektywny

Przeżyłaś/przeżyłeś kiedyś pozytywny stres?

Jeżeli nie, przypomnij sobie swoją pierwszą randkę lub inne wydarzenie, które pomimo niepewności, niosło też w sobie element sukcesu, radości.

To ta drobna różnica potrafi zmienić stres z negatywnego na pozytywny – efektywny.

Hans Selye, uważany za ojca badań o stresie, mówił o adaptacji do stresu. Czym jest ta adaptacja?

    1. Reakcja ostrzegawcza – pierwsza reakcja organizmu na stres, składa się z 2 etapów. Szok na zaistniałą sytuację i zaraz za nią mobilizacja. Mobilizacja nakierowana jest na zwalczenie czynnika stresującego.

    2. Opór – faza adaptacji do stresora (jeżeli nie zagraża życiu lub dalsza walka byłyby bardziej obciążająca). Czynnik stresujący wciąż oddziałuje na człowieka. Jeżeli nie zmniejszy swojego wpływu, ciało zacznie się osłabiać, jednocześnie inne czynniki stresogenne będą silniej odczuwane.

    3. Wyczerpanie – na skutek ciągłego oddziaływanie stresora pierwotnego i kolejnych, ciało nie znajduje już siły do adaptacji. Załamują się mechanizmy obronne i człowiek powoli poddaje się chorobom.

Podsumowując, żeby stres nam służył musi być krótkotrwały (inaczej zamienia się w naszego największego wroga). I tu z pomocą przychodzi zmiana podejścia (wróć do ćwiczeń z cz.II – Teorii i III – Racjonalizacje).

Jeżeli mam wpływ na sytuację, to tego powinnam/powinienem się trzymać.

Ciężko osiągnąć sukces nie wierząc w niego…!

Jeżeli zmiana podejścia jest w tym momencie lub w tym obszarze nieosiągalna, należy wrócić do technik podanych w poprzednich artykułach.

Kluczowe będzie również zauważenie małych zmian.

Efekty mogą być trudno zauważalne, bo zamiast stresu odczuwasz spokój.

Nie ma efektu WOW. Jest „normalność”.

Jak się nie poddać i kontynuować pracę?

Obniżanie poziomu stresu w naszym życiu przychodzi stopniowo.

Krok po kroku uczymy się nowych reakcji, zastępując stare nawyki nowymi. Proces może być powolny, a efekty słabo zauważalne.

Dlaczego tak się dzieje?

Stres powoduje silniejsze reakcje w naszym organizmie niż spokój. Przez to, że symptomy stresu są bardziej odczuwalne, nasz organizm nakierowany jest na odbiór mocniejszych bodźców. Do tego obecny świat również przyzwyczaja nas do impulsów dużo bardziej wyrazistych niż rozluźnienie i równowaga w ciele.

To przyzwyczajenie do odbioru mocnych impulsów powoduje, że nie odczuwamy tych łagodnych. Dlatego moment, gdy zamiast stresu zaczyna towarzyszyć nam spokój odbieramy jako brak emocji i nie zauważamy jaki sukces odnieśliśmy!

Więc jakie są efekty braku stresu?

Ciało:

    • rozluźnione mięśnie

    • swobodny oddech

    • spokój w ciele

    • poczucie, że wszystko jest dobrze:)

    • poczucie bezpieczeństwa

  • Głowa:
    • brak natrętnych, negatywnych myśli

    • pozytywne nastawienie

    • pewność siebie i wiara w siebie

    • świadomość swoich słabszych stron, bez negatywnych ocen

Co zrobić, żeby zacząć je odczuwać? Ćwiczenia znajdziesz TU!

Pierwsze efekty, potwierdzające, że opanowujesz swój stres to zauważenie go. Zauważenie swoich myśli, odruchowych reakcji, reakcji ciała. Pamiętaj o zapisywaniu ich jakie sytuacje i zachowania  powodują napięcie ?

Kolejne kroki, bardzo subtelne nastąpią stopniowo.

Będziesz zauważać swoje myśli i reakcje szybciej, wcześniej.

W końcu dojdziesz do momentu, gdy zauważysz moment, w którym chcesz zareagować np. ostrą reakcją.

Krok I – Obserwacja:

      1. Co myślę?

      2. Co czuję?

      3. Jak reaguje?

      4. Jak reaguje moje ciało?

      5. Kiedy to się zdarza (konkretne sytuacje)?

 

Krok II – Wzmocnienie obserwacji.

Stwórz nawyk z obserwowania siebie.

Jeżeli w stresie nie masz jeszcze możliwości obserwacji siebie, zacznij od obserwacji siebie po zdarzeniu. Tu posłużą ćwiczenia z części pierwszej Stres – symptomy.

Dlaczego jest to takie ważne?

„Żeby pokonać wroga, trzeba go najpierw poznać”.

Szczegółowa obserwacja, pozwoli na szybsze wychwycenie reakcji stresowych i świadome zatrzymanie ich.

Krok III – Zgoda na niepowodzenia

Nie od razu Rzym zbudowano. Pozwól sobie na potknięcia. Zaprzyjaźnienie ze stresem chwilę zajmie. Jeżeli pomimo prób Ci nie idzie, napisz do mnie, wspólnie poszukamy co nie działa.

Pamiętaj:

Stres efektywny to stres krótkotrwały, dlatego dążymy do ograniczenia go w czasie przez obserwacje i jeżeli to możliwe, zmianę nastawienia i nawyków. Dobre efekty przyniesie również trenowanie odpuszczania, nie wszystko musisz wykonać na 100%. 

[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]

Stres – Racjonalizacje

Uważaj na swoje myśli, stają się słowami…
Uważaj na swoje słowa,stają się czynami…
Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami…
Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem…
Uważaj na swój charakter, on staje się Twoim losem.

Frank Outlaw

Racjonalizacje czyli „logiczne” myślenie jako przeciwnik i zagrożenie pracy ze stresem?

Jak to możliwe?

Jeżeli coś mnie stresuje, to znaczy, że moja głowa uznała to za zagrożenie (czasem na podstawie sygnału płynącego z ciała). I właśnie w ten sposób głowa staje na straży dawno zapisanych zagrożeń i nie pozwala nam ich ruszyć.

Dlatego pracując ze stresem szukamy nowych rozwiązań i tłumaczeń zaistniałych sytuacji.

Sprawdzamy czego boimy się naprawdę.

Czy zagrożenie jest realne? A może reakcja została zapisana dawno temu, gdy jeszcze nie umiałam/ nie umiałem reagować na takie sytuacje?

Dopóki nie wyjdę z mojego schematu myślenia i odbierania bodźców, dopóty będę w nim pozostawać, każdego dnia utwierdzając się w starych nawykach i potwierdzając, że są właściwe.

Jaki związek mają moje lęki ze stresem?

Stres bardzo często (jeżeli nie zawsze) jest wynikiem naszych lęków. Lęki zapisane są głęboko w nas i często ich początków możemy doszukiwać się w dzieciństwie.

Dlaczego?

Bo wtedy nie znaliśmy jeszcze siebie i swojej siły. Rozwijaliśmy umiejętności, sprawdzaliśmy, testowaliśmy na co nas stać, z czym możemy sobie poradzić.

Często już jako dorośli ludzie doskonale umiemy sobie poradzić z każdą sytuacją (bo przecież żyjemy i podążamy przed siebie), jednak ten lęk wciąż w nas pozostaje i jest pierwszą odruchową reakcją (mimo, iż fakty przemawiają za tezą, że z każdą sytuacją umiemy sobie poradzić).

Ze stresem na początku nie walczymy swoim racjonalnym myśleniem. Logikę dokładamy tu dopiero, gdy otworzymy się na inne opcje.

Dlaczego?

Jeżeli mam głęboko zapisane w głowie i ciele przekonanie, że:

  • Życie jest niebezpieczne

  • Mężczyźni są źli

  • Kobietom nie można ufać

  • Praca jest ciężka

to, te założenia definiują moją postawę, nastawienie i w konsekwencji mogą potwierdzić powyższe założenia.

W naszych głowach zalegają przekonania na temat nas samych, świata i innych ludzi. Ponieważ założenia te są nasze i pozwoliły nam dojść do obecnego miejsca w życiu, to uważamy je za „jedynie prawdziwe”.

Aby ruszyć z miejsca potrzebujemy zająć się tymi podstawowymi przekonaniami, które nam nie służą. Jeżeli głęboko wierzysz w jakąś „prawdę” o świecie, ludziach lub o sobie, lecz to ona przyczynia się do Twoich niepowodzeń, to od niej zacznij pracę.

Przekonania ukryte w ciele.

Zwróć szczególną uwagę na przekonania, które nie są wyrażone słowami. Te są dla nas najgroźniejsze, bo na poziomie umysłu możemy w ogóle nie być ich świadomi. Co więcej, na poziomie głowy możemy myśleć przeciwnie. Jak to się dzieje?

Te przekonania zdobyliśmy obserwując świat naszymi zmysłami (wzrok, słuch). I pozostają z nami na poziomie ciała. Są to nasze odruchy, standardowe zachowania.

Przykłady płyną do nas każdego dnia. Na poziomie głowy i myśli mamy jasne poglądy na temat „jak powinno być”, „jak wygląda idealne życie”. Jednak potem przychodzi rzeczywistość i znów za bardzo opiekuję się partnerką / partnerem, nie daję wystarczającej swobody dziecku lub wszystko robię sama / sam.

Jak odnaleźć przekonania ukryte w ciele?

Obserwuj siebie, przeanalizuj swoje niepowodzenia. To one doprowadzą Cię do odpowiedniego miejsca. Jeżeli nieustannie jakiś obszar Twojego życia nie idzie po Twojej myśli, to tam właśnie szukaj. Zapewne w zakamarkach Twojego ciała, w Twojej pamięci zapisane jest jakieś stare doświadczenie, które każe Ci powielać wciąż ten sam schemat.

Co z nim zrobić? Możesz spróbować ubrać to w słowa i pracować ćwiczeniami zawartymi poniżej. Jeżeli nie da się tego ubrać w słowa, wróć do elementów pracy z ciełem (z części Stres – teoria i techniki).

W tym miejscu powrócimy do ćwiczenia z pierwszej części: „Stres – symptomy”. Weź swoje notatki, będziemy pracować z myślami i przekonaniami na temat swój, innych lub sytuacji.

Dokładny opis ćwiczeń znajdziesz TU.

Poniższe ćwiczenia możesz wykonać samodzielnie. 

Daj znać jeśli będziesz miał z nimi jakiekolwiek trudności.

Stres – Teoria i Techniki

Trochę teorii, czyli co, jak i dlaczego?

Czym jest stres?

Stres to Twoja reakcja na daną sytuację, słowa, wydarzenie.

To co najważniejsze w zdaniu powyżej to słowa „Twoja reakcja”.

To Ty decydujesz o swoich reakcjach i Ty na nie wpływasz.

Nie wierzysz? A kto zadecydował o tym jak reagujesz teraz na stres? Ty. Być może nieświadomie, ale na podstawie dostępnych Ci opcji, wybrałeś sposób, który najlepiej zadziałał. Nauczyłeś się go i powielasz do teraz.

Dziś już świadomie możesz te reakcje zmodyfikować.

Po co nam stres?

Stres jest pierwotną reakcją organizmu, która pomagała nam przetrwać w momentach zagrożenia życia. Gdy nasi przodkowie spotykali np. wilka na drodze musieli szybko decydować: walczyć czy uciekać. Stąd szereg reakcji w organizmie, które miały zmobilizować ciało do wysiłku fizycznego. Wszystkie te automatyczne czynności, pomagały człowiekowi przetrwać. Dziś dużo częściej niż ciałem, walczymy głową. Dlatego dobrze jest umieć odsunąć stres na poziomie głowy i świadomie wybrać odpowiednią reakcję.

 

Reakcje powstające w naszym ciele w wyniku stresu nie są groźne dla naszego organizmu. Stres tzw. krótkotrwały jest jak peeling dla naszego ciała, ściera to co stare i mobilizuje organizm do odnowy.

To co nam zagraża to tzw. stres permanentny.

Dlaczego? Wyobraź sobie, że robisz peeling przez cały dzień, tydzień, miesiąc, może rok. Już rozumiesz? Reakcje stresowe są korzystne dla organizmu, gdy trwają chwilę. Jednak przebywanie w stresie przez dłuższy okres prowadzi do zaburzenia funkcji w organizmie i jego wycieńczenia.

 

Istnieje jeszcze jedna reakcja na stres oprócz walki i ucieczki. To tzw. zamrożenie. Ciało pod wpływem stresu i braku możliwości reakcji zamraża swoje funkcje. Kiedyś miało to zniwelować ból związany z atakiem zwierzęcia. Teraz staje się codziennością ludzi, których stres najzwyczajniej przerasta. W celu odcięcia się od odczuć negatywnych, budujemy wokół siebie rodzaj niewidzialnego muru. Ten mur wycisza odbiór sygnałów płynących z zewnątrz, niestety również tych pozytywnych. Dlatego życie przestaje nas cieszyć, a codzienność staje się coraz bardziej szara i nieciekawa…

 

Techniki – jak głową i ciałem redukować stres.

 

Techniki, które pomagają w stresie podzieliłam na te, które możesz użyć w chwili stresu i te długoterminowe. W każdej podgrupie znajdziesz te z obszaru umysłu i ciała. Wykorzystanie ich pozwoli Ci na pełne uchwycenie problemu.

Co zrobić w sytuacji stresowej – metody ad hoc

Metody i techniki długoterminowej pracy ze stresem

1. Oddech

2. Być tu i teraz

3. Przeniesienie uwagi do kory nowej w mózgu – czyli powrót do myślenia logicznego

Szczegółówy opis znajdziesz TU.

1. Model ABCD

(po opanowaniu techniki można stosować ją w jako metodę ad hoc)

2. Test kamery

(po opanowaniu techniki można stosować ją w jako metodę ad hoc)

3. Praca z przekonaniami (tą metodę opiszę w kolejnej części – Stres – Racjonalizacje)

4. Joga

5. Terapia czaszkowo-krzyżowa

6. Ruch (taniec, spacery, sport)

Szczegółówy opis znajdziesz TU.

Coaching myśli i ciała
Coaching myśli i ciała

Stres i jego symptomy

Stres jako cichy zabójca atakuje nas z różnych stron.

Możesz być w 100% świadoma / świadomy stresu, reakcji Twojego organizmu i Twoich wyuczonych zachowań. Ale możesz też pozostawać ślepa/ślepy na te sygnały.

Ja przez wiele lat należałam do tej drugiej grupy.

Patrząc wstecz miałam dwa przełomowe momenty, kiedy odkryłam, że coś „złego” się ze mną dzieje.

Pierwszym było ciągłe myślenie o pracy. Głową byłam w pracy 24 godziny na dobę. Oczywiście było to „wyzwaniem”, z którym chciałam sobie poradzić. Trwało to do momentu, gdy przyśniło mi się, że stoję sama, w nocy na trasie i sprawdzam numery rejestracyjne ciężarówek (sprawdzanie numerów było małym, błahym elementem mojej pracy, który zawsze robiłam tuż przed wyjściem do domu. Oczywiście robiłam to przed komputerem). Teraz opowiadam ten sen jako żart, ale wtedy zmusił mnie do odpowiedzi na pytanie: czy odnajdę się w takim trybie pracy? Byłam już świadoma możliwości pracy ze swoimi myślami, dlatego postanowiłam spróbować. Wprowadziłam prostą zasadę. Każdego ranka robiłam listę rzeczy do zrobienia na ten dzień a przed wyjściem sprawdzałam czy wszystko jest skreślone. Po wyjściu z pracy dałam sobie sama zakaz na myślenie o pracy. Zadziałało. Po pewnym czasie praca przestała towarzyszyć mi „po pracy”, a jeżeli myśli wracały szybko odsuwałam je od siebie. To dało mi spokój, tak sądziłam. Naprawdę uśpiłam swoją czujność. Świetnie opanowałam kontrolę nad myślami, jednak ciała nie udało mi się opanować (…oszukać). Po kilku latach pojawiły się coraz silniejsze sygnały: bóle głowy, przeziębienia, wiecznie niedoleczone gardło. Niestety nie łączyłam tego wtedy ze stresem.

Zrozumiałam, że coś jest nie tak, gdy szłam na kawę w pracy i poczułam, że idę z zaciśniętymi pięściami. Był to pozornie mały, lecz dla mnie wielki sygnał. Zaciśnięte pięści to gotowość do ataku lub obrony, a ja szłam tylko na kawę. Zaczęłam obserwować siebie. Całe moje ciało było napięte, brzuch, gardło, barki. Byłam tak odłączona od czucia, że kilka kolejnych lat zajęła mi nauka pełnego kontaktu z ciałem i relaksu. Bo „życie ciała, to życie emocji, głowa je jedynie rejestruje”. Ja nauczyłam się odsuwać stres na poziomie głowy, jednocześnie zamykając w sobie świadomość sygnałów płynących z ciała.

Teraz wiem, jak ważna jest obserwacja siebie. Sygnały płynące z ciała są delikatne, dyskretne. Im bardziej zamykamy się na ich odbiór, im bardziej głowa nie chce ich zarejestrować, tym stają się silniejsze. Kulturowo nie jesteśmy nauczeni tak subtelnej obserwacji siebie. Zazwyczaj czujemy, że coś się dzieje, gdy głowa już boli lub choroba nas dopadła.

Sygnały wysyła nam również nasza głowa. Stres powoduje, że przestajemy myśleć logicznie i długoterminowo (w trakcie stresu odnotowuje się wzmożone działanie tzw. mózgu gadziego). Może się to objawiać brakiem koncentracji, zapominaniem. Dodatkowo możemy czuć większy niepokój, reagować bardziej emocjonalnie, być bardziej nerwowi.

Stres stał się tak powszechnym elementem życia, że przestaliśmy myśleć o nim jako o czymś czego może być mniej, jak o obszarze z którym możemy sobie jakoś poradzić. Są też osoby, które tak jak ja kiedyś, nie łączą tego co się z nimi dzieje, ze stresem.

Co możemy zrobić? Stresu nie da się wyeliminować, bo jest naturalną częścią życia. Ale wciąż możemy wykorzystać go na swoją korzyść i nie wpadać z nim w długotrwałe relacje.

Jeżeli chcesz zaprzyjaźnić się ze stresem zapraszam na kilkutygodniową wyprawę w głąb siebie.

Pierwszym krokiem będzie obserwacja siebie (tabelka do pobrania: Stres_symptomy).

1. W jakich sytuacjach odczuwasz stres? 

2. Co czujesz wtedy w ciele? 

3. Jakie myśli i przekonania uruchamiają się w Twojej głowie?

4. Przez kolejny tydzień obserwuj siebie z większą uważnością w sytuacjach stresowych.

    – Jakie mocne bodźce zauważasz? 

    – Może czasem odbierasz też te subtelne?

    – Jakie inne myśli i przekonania odzywają się w Twojej głowie?

Poniżej w tabelce przedstawiłam najczęściej wymieniane silne sygnały, jednak zwróć uwagę, że stres może objawiać się bardzo indywidualnie.

Przy zwiększonej uważności na siebie, wkrótce zaczniesz zauważać kiedy Twoje ciało najsilniej reaguje na stres. To będzie pierwszy krok do bliższego zapoznania się z nim.

Bo, żeby pokonać wroga, trzeba go najpierw dobrze poznać:)

Noworoczne porażki

Nowy rok, nowe postanowienia i kolejne próby poprawy swojego życia.
Symboliczna data, która stała się motywatorem do zmian.
Niestety sama data to za mało, by na stałe zmienić to, co w naszym życiu jeszcze nie działa tak jak sobie to wymarzyliśmy.

Poniżej kilka kroków, które przybliżą Cię do wytrwania w postanowieniach na dłużej a z odrobiną wytrwałości, na stałe:)

Czy Twój cel jest Twoim celem?
Na pierwszy rzut oka głupie pytanie. Oczywiście, że to mój cel. To ja chcę schudnąć, przestać palić, zacząć zdrowiej się odżywiać itp.
To prawda, być może cel jest Twój, ale motywatory mogą być zewnętrzne.
Dlatego wypisz minimum 10 powodów, dla których chcesz schudnąć, przestać palić itp.
Teraz zatrzymaj się przy tych, które wywołują w Tobie najsilniejsze emocje (złość, radość, smutek lub strach).
To one będą pchały Cię do przodu, w tych najtrudniejszych momentach.

Jeżeli w powodach przewijają się takie czynniki jak: wszyscy moi znajomi są szczuplejsi, nie palą lub już przestali, zdrowiej żyją, to znaczy, że przyczyna leży na zewnątrz.
A cel być może jest inny.
Jeżeli potrzebujesz być trochę bardziej jak inni, odpowiedz sobie na pytanie: co oni mają? Czego nie mam ja? Co mnie pcha do tej zmiany?
Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl co naprawdę chcesz uzyskać?
Chęć dopasowania do innych nie jest zła. Trzeba ją zrozumieć i wykorzystać. Ona mocno pokazuje, czego w tym momencie nam brakuje.

Gdy masz już cel, z radością ruszaj dalej!

Duża zmiana jest trudna.
Mała zmiana jest prosta!

Cele najłatwiej jest osiągać małymi kroczkami. Te kroczki mają być mikroskopijne, prawie niezauważalne, tak żebyś nie mogła, nie mógł powiedzieć: nie dam rady.

Jak to działa? Wróćmy do przykładów.
Jeżeli chcę schudnąc, ale nienawidzę się ruszać a postanowiłam sobie, że minimum 3 razy w tygodniu będę chodzić na siłownię, to są duże sznase, że poddam się już w pierwszym tygodniu.

Ciało nie lubi dużych zmian, tak samo głowa.
Zmiana musi być przyjemna, nie obciążać ciała, nie zmieniać drastycznie obecnego schematu dnia.

Nie lubisz się przemęczać a chcesz schudnąć?
Być może lubisz spacery, taniec, jogę? Poszukaj czegoś co sprawia Ci przyjemność. Twoim pierwszym małym krokiem do zmiany może być odnalezienie tego co lubisz.
Ćwiczyć można też w domu, kilka brzuszków przed telewizorem, 10 przysiadów przy myciu zębów – to świetny początek. Ważne, żeby polubić nową aktywność!

Czy mój cel jest realny?
Upewnij się, czy Twój cel jest wykonalny. Czy naprawdę możesz to osiągnąć w wyznaczonym czasie. Czasem zdarza nam się planować na wyrost.
W momencie obmyślania jesteśmy pełni energii i wiary. Jednak później przychodzi rzeczywistość związana z pokonywaniem starych nawyków. Dlatego raz jeszcze upewnij się, że nie zaplanowałaś na wyrost.

Dokładny plan
Co, gdzie i kiedy.
Plan rozrysuj, powieś na ścianie, włóż do kalendarza.
Chcę, żebyś widziała/widział go codziennie.
Ta zmiana ma Ci towarzyszyć. Stopniowo wpisywać się w Twój rytm dnia.

Idealny plan?
1. Zaplanuj planowanie! Nie rób tego na kolanie, w wolnej chwili. Jeżeli chcesz coś zmienić, musisz świadomie przeznaczyć na to czas.
2. Jeżeli w momencie planowania już Ci się nie chce, wróć do punktu pierwszego. Najprawdopodobniej powody są niewystrczające lub cel jest inny.
3. Zrób plan minimum i plan maksimum. Pamiętaj, gdy planujemy mamy wielkie chęci, później przychodzi rzeczywistość 🙂 Od razu opracuj, co będziesz robić w gorszych momentach.
4. W planie umieść najmniejsze szczegóły. Dzień, godzina, czas trwania.
5. Bardzo ważne jest określenie zmiany w czasie, aby nie rozmyła się w nieskończoności lub za szybko nie zanikła.
Całościowy plan może zająć Ci więcej czasu.
Doprecyzuj małe kroki. Ile czasu na nie poświęcisz. Kiedy najpóźniej osiągniesz zaplanowane zadania?
6. Pamiętaj, że plan możesz zmieniać, poprawiać. W trakcie wykonywania planu dopiero zobaczysz czy jest realny. Nie bój się go modyfikować, urzeczywistniać.

Nie idzie mi… Co wtedy?
Potknięcia są częścią zmiany. Dlatego zgoda na potknięcia jest bardzo ważna.
Akceptacja tego jaka/jaki teraz jestem i wewnętrzna zgoda na to, że nie od razu wdrożę cały plan w życie jest kluczowa w osiągnięciu sukcesu.

Tu pomaga plan minimum 🙂 Dlatego musi on być wręcz nieodczuwalny.
Jeżeli bardzo mi się nie chcę, to robię cokolwiek.

Jeżeli sytuacja jest przeciwna, czyli bardzo mi się chce, a nie powinnam, to pozwalam sobie na to.
Dobrze działa zgoda z opóźnionym wykonaniem. Na przykład: mam nie jeść ciastek, ale bardzo chcę zjeść je właśnie teraz. Więc daję sobie na to zgodę, tylko umawiam się sama ze sobą, że dokończę to, co robię teraz i zjem ciastko za 15 min. Sami zobaczycie jakie są tego efekty 🙂

A co jeżeli w ogóle mi nie wyjdzie?
Wracam do zdefiniowania celu. Czy to naprawdę mój cel, czy to ja chcę go osiągnąć. Pamiętajcie, że często te prawdziwe cele są ukryte gdzieś głęboko w nas.
Jeżeli mój cel jest dobrze zdefiniowany i motywy są dobrze ustalone, to znaczy, że mam wszystko czego potrzeba, żeby osiągnąć mój cel.
Jedno, dwa a nawet 10 potknięć, nie świadczy o mnie i o mojej sile. Potknięcie to chwilowy powrót do starego nawyku, schematu postępowania.

Wciąż masz wątpliwości? Świat zmienia się nieustannie! A my razem z nim! Więc nie bój się zmiany, bo ona i tak istnieje. Zacznij nią kierować, zanim one pokieruje Tobą. Być może to będzie Twoim nowym postanowieniem noworocznym?
Twoje życie może być w Twoich rękach:)

Po co łączyć pracę z głową z pracą z ciałem? (Cz. II)

Świadomość wpływu ciała na moje podejście do życia popchnęła mnie dalej. Zaczęłam interesować się różnymi technikami, m.in. Aleksander Lowen, taniec 5 rytmów. Powoli zauważałam jak praca z ciałem wpływa na mnie. Niektóre techniki były dla mnie przyjemne, inne musiałam wdrażać powoli lub całkiem się z nich wycofałam. Np. z mojego pierwszego tańca 5 rytmów musiałam wyjść…ale wróciłam do niego! A teraz wracam już coraz swobodniej i spokojnie mogę przetańczyć całe zajęcia.

Techniką, którą na stałe włączyłam do mojej pracy jest Terapia czaszkowo-krzyżowa, czyli delikatna praca z ciałem. Nasze ciało niesie w sobie pamięć naszych przeżyć i wyraża je napięciami. Jeżeli w odpowiedni sposób uwolnimy te napięcia, znika związana z nimi pamięć w ciele i uwalnia się nasza głowa od schematycznego myślenia, postępowania.

Jest to bardzo przydatne, przy pracy z głową, gdy nawyki zapisane w ciele trzymają nas w miejscu. Osoby pracujące z rozwojem osobistym, coachowie, psychoterapeuci coraz wyraźniej podkreślają jak mocno niektóre nawyki zapisane są w nas samych.  Pomimo długotrwałej analizy i prób zmian nawyków, klient nie może ruszyć z miejsca.

Ale nie tylko o ciało chodzi! Jeżeli zmiany uwolnimy z ciała, ale nie przedstawimy głowie nowych strategii działania, szybko powrócimy do znanych schematów i zaczniemy ponownie utrwalać je w ciele.

Dlatego nie rozdzielajmy tego, co od wieków działa razem!

Wpływajmy głową na ciało, a ciałem na głowę!

Po co łączyć pracę z głową z pracą z ciałem? (Cz.I)

Po co łączyć pracę z głową (z umysłem, myślami) z pracą z ciałem?
Bo jesteśmy całością, z której strony nie spojrzeć…!
Nasze myśli wpływają na to jak czujemy się w ciele.
Nasze ciało wpływa na nasz stan psychiczny.

Zależność oczywista, ale sama odkryłam ją przypadkiem, na sobie… Przez wiele lat ćwiczyłam jogę. Był to dla mnie czysty sport, po którym czułam się lepiej (no i fajnie było powiedzieć, że umiem stać na głowie;)). Ale dopiero, gdy poszłam do szkoły rozwoju osobistego zdałam sobie sprawę, ile się u mnie zmieniło (często nie zauważamy, gdy odchodzą od nas niekorzystne dla nas nawyki). Doświadczenia innych uczestników, przypomniały mi moje wcześniejsze reakcje i myśli. Był to dla mnie wielki krok, bo zobaczyłam jakie zmiany zaszyły w mojej głowie dzięki ćwiczeniom. Na pewno wpływ miały też inne czynniki, ale to joga nauczyła mnie:
dystansu do siebie;
spokoju;
zgody na to co jest;
powolnego rozwoju, ze świadomością, że teraz jest też jest bardzo dobrze; powolnego rozwoju ze świadomością, że mogę osiągnąć więcej.
Dystans do siebie i akceptacja stanu obecnego wywarła olbrzymi wpływ na moje życie, podejście do niego i zachowania.

Jak ćwiczenia mogą, aż tak wpłynąć na umysł?
Teraz jest to dla mnie oczywiste – nawyki myślowe (o nawykach myślowych też wkrótce więcej napisze)!

Ale gdzie tu joga? Joga jest w tych wielokrotnych próbach, w powtarzaniu, w nieoczekiwaniu wielkich zmian tu i teraz, w wychodzeniu po raz kolejny do asany, nie po to, żeby tym razem dotknąć w końcu stopami głowy (czy „normalni” ludzie aby na pewno powinni mieć takie zdolności?:)), ale po to by być. Joga powraca nas do pierwszych etapów rozwoju, gdy wielokrotnie uczyliśmy się wstawać, gdy wielokrotnie podejmowaliśmy olbrzymi wysiłek, żeby zacząć chodzić. I nie zrezygnowaliśmy po pierwszym, drugim czy dziesiątym razie! Co więcej, kolejne próby sprawiały nam radość! Później poszliśmy do szkoły, gdzie jedno nieprzygotowanie skutkowało pałą, czyli wymazywało, to że przez poprzednie miesiące uczyliśmy się regularnie. Joga nauczyła mnie, że trzeba próbować. A nawyk powstały w ciele i w głowie (stopniowo zmieniało się moje podejście) przeniósł się na inne obszary życia, całkiem nieświadomie!

I tak ciało wpłynęło na głowę.

A świadomość tego połączenia popchnęła mnie dalej. Aleksander Lowen, taniec 5 rytmów i wiele innych technik pracy z ciałem, uwalniające tkwiące w nas nawyki.
Techniką, którą na stałe włączyłam do mojej pracy jest Terapia czaszkowo-krzyżowa, czyli delikatna praca z ciałem. Nasze ciało niesie w sobie pamięć naszych przeżyć i wyraża je napięciami. Jeżeli w odpowiedni sposób uwolnimy te napięcia, znika związana z nimi pamięć w ciele i uwalnia się nasze głowa od schematycznego myślenia, postępowania. Jest to bardzo przydatne, przy pracy z głową, gdy nawyki zapisane w ciele, trzymają nas w miejscu. Osoby pracujące z rozwojem osobistym, coachowie, psychoterapeuci coraz wyraźniej podkreślają jak mocno niektóre nawyki zapisane są w nas samych i pomimo długotrwałej analizy i prób zmian nawyków, klient nie może ruszyć z miejsca. Ale nie tylko o ciało chodzi! Jeżeli zmiany uwolnimy z ciała, ale nie przedstawimy głowie nowych strategii działania, szybko powróci do znanych jej schematów i zacznie ponownie utrwalać je w ciele. Dlatego nie rozdzielajmy tego, co od wieków działa razem!
Wpływajmy głową na ciało, a ciałem na głowę!